7.01.2017

Wprowadzenie do herbacianego świata, czyli o rodzajach herbaty

Kilka słów wprowadzenia do herbacianego świata dla tych co dopiero zaczynają przygodę z tym cudownym napojem – czyli krótko o rodzajach herbaty.

Raczej nie będę rozpisywała się, bo bym Was zanudziła.

Zaczniemy od najbardziej popularnej w Polsce, czyli herbaty czarnej. Tak dla ciekawostki jest to nazewnictwo wprowadzające błąd. W Chinach, skąd wywodzi się herbata, określa się ją mianem herbaty brązowej – co zdaje mi się bardziej zgodne z rzeczywistą barwą naparu, deklinującym się od jasnego brązu, wpadającego w pomarańcz, aż po dość intensywny, matowy brąz. Czyli uważajcie, zamawiając herbatę w Chinach lub Japonii, bo jeśli wybierzecie czarną, to dostaniecie coś całkiem innego (ale o tym będzie później). Herbata czarna różni się zależnie od regionu, z którego pochodzi, czyli:
  1. Darjeeling lub Assam (Indie).
  2. Ceylon (Sri Lanka) – jest to najczęściej pojawiająca się w polskich domach herbata
  3. Yunnan (Chiny)
  4. Afrykańskie czarne herbaty (głównie z Kenii) – to nie są zazwyczaj herbaty wysokiej jakości
Jest to herbata fermentowana i suszona.

Herbata zielona też ostatnio zdobywa serca licznych Polaków. Rodzajów zielonych herbat jest mnóstwo – można by o tym pisać całe strony. Aczkolwiek na początek wystarczy nam rozdzielić ten ogrom na dwie najbardziej rozpoznawalne grupy, które nawet we swoim własnym obrębie są już niezwykle różnorodne:
  1. Herbata zielona chińska
  2. Herbata zielona japońska
Oczywiście znajdziemy zieloną herbatę w Korei, jak i w innych zakątkach świata, ale nie są już one takie rozpoznawalne i emblematyczne.
Herbata poddana lekkiej oksydacji i suszona, nie podlega fermentacji.

A teraz już schodzimy z najbardziej utartych u nas z herbacianych szlaków.

Herbata biała – najdelikatniejsza ze wszystkich, herbata z młodych wiosennych pąków i liści. Produkuje się ją w Chinach. Poddaje się ją jedynie delikatnemu procesowi suszenia.

Herbata żółta – pomiędzy zieloną, a białą. Dosyć rzadka i trudno ją dostać.

Herbata niebieska (turkusowa) lub wulong „czarny smok” – jak zwał tak zwał, nazw jest mnóstwo. Jest to herbata pół-fermentowana. Bardzo popularna i ciesząca się dużym uznaniem w Chinach. Wyróżniamy różne stopnie fermentacji – herbata turkusowa może mieć bukiet bliższy do herbaty zielonej albo czarnej. Produkowana głównie w Chinach i na Tajwanie.

Herbata pu-erh lub czerwona, czyli herbata fermentowana i leżakowana. Oznacza to w skrócie, że ta herbata dojrzewa tak jak sery lub wino. Im starsza, tym lepsza i cenniejsza. Najstarsze egzemplarze osiągają niezwykle wysokich cen. Jest często prasowana – dawniej ułatwiało to jej transport przez tragarzy – więc pojawia się w różnych kształtach (najczęściej dysk, ale również może pojawiać się w formie koszyczka lub cegły). Sypana też istnieje. Ostatnio zyskuje popularność, z powodu rzekomych właściwości odchudzających. To właśnie pu-erha w krajach wschodnio-azjatyckich nazywa się herbatą czarną – rzeczywiście napar ma bardzo ciemną barwę.

Herbata aromatyzowana, czyli najczęściej herbata z dodatkiem kwiatów lub suszonych owoców. Najbardziej rozpoznawalne, to herbata jaśminowa i Earl Grey.

Witam wszystkich miłośników herbaty!

Jestem herbacianą hobbystką już od dobrych kilku lat (pasja jedynie nasila się z wiekiem), a tutaj będę pisać... właśnie o herbacie. Głównie recenzję, ale nie chciałabym ograniczać się tylko do nich – z przyjemnością opublikuję również coś o akcesoriach do herbaty, metodach parzenia, miejscach godnych polecenia i inne herbaciane ciekawostki.

Mam nadzieję, że wywiąże się z tego jakaś rozmowa – nie przepadam za monologami. Proszę bardzo też zadawać pytania, w miarę moich skromnych możliwości, postaram się odpowiedzieć.