Pochodzenie:
Suzhou, prowincja Jangsu, region Dongting w pobliżu jeziora Tai Hu,
Chiny
Herbata
zielona
Bilouchun
regularnie figuruje na liście Dziesięciu Wielkich Herbat Chińskich.
W przetłumaczeniu Bilouchun daje nam: „zielony wiosenny ślimak”, gdyż liście są
zwinięte w kształcie spirali przypominającą ślimacze skorupy, a
sama herbata jest zbierana wczesną wiosną. Do dnia dzisiejszego jest w pełni
ręcznie zwijana.
Susz
jest praktycznie pozbawiony zapachu. Niby czuję jakiś leciutki
aromat, ale trudno mi go określić. Susz jest zwinięty w bardzo
drobne spirale. Kolor grafitowo-srebrny. Susz składa się z bardzo
młodych listków i pączków, więc liście są pokryte delikatnym
białym meszkiem. Herbata prezentuje się ładnie. Dosyć delikatna,
łatwo jest ją pokruszyć, więc lepiej uważać na przechowywanie.
Teraz
pod wpływem ciepła czuć aromat – przyjemny, świeży, kwiatowy.
Może jednak jest ziarenko prawdy w przypowieści o tym jak
zbieraczka herbaty odkryła zalety Bilouchuna, chowając liście pod
ubranie, gdyż nie miała już miejsca w koszyku. Liście pod
ubraniem ogrzały się i zaczęły wyzwalać przepiękny zapach.
Napar
jest bardzo jasny, wchodzący w przytłumioną żółć. Pierwsze
parzenie mnie zaskakuje, gdyż przypomina mi smakowo trochę herbaty
japońskie, ale w delikatniejszym wydaniu. Ta sama świeżość. Przy
drugim parzeniu, pokazuje inne oblicze – słodka, owocowa, chociaż
wyczuwam też nutę przywodzącą mi na myśl zioła. Trzecie
parzenie jest podobne do drugiego, aczkolwiek delikatniejsze i
przechodzi lekko posmakiem naczynia, w którym parzyłam.
Bilouchun
jest herbatą bardzo kapryśną przy parzeniu. Nie okazuje żadnej
wyrozumiałości wobec temperatury wody – za wysoka lub za niska, a
napar będzie smakował jedynie przegotowaną wodą, a nie herbatą.
Równie łatwo jest ją przeparzyć i robi się wtedy nieprzyjemnie
cierpka. Bardzo trzeba ją pilnować – jak tylko popuści kolor, to
szybko oddzielić napar od suszu. Nie podam tym razem czasu, bo jest to ściśle
zależne od wielkości naczynia, proporcji suszu i temperatury wody.
Przyznam, że Bilouchun sprawiło mi dużo problemów przy parzeniu.
Mimo
tych drobnych nieprzyjemności, to polecam Bilouchun. Jest to
herbata, która powinno się znać, gdyż jest reprezentatywna dla
chińskich herbat zielonych. Jest to raczej herbata do degustacji, a
nie codziennego picia, gdyż jej przygotowanie wymaga czasu i
skupienia.